Inne formy okaleczania ciała zidentyfikowane przez antropologów jako przeprowadzane w celu wyleczenia choroby lub zapobiegania jej obejmują usuwanie opuszków palców, tatuaż bliznowy ciała oraz infibulację mężczyzn (praktyka żywa na Zachodzie do końca XIX wieku, polegająca na przekłuciu napletka i założeniu klamry uniemożliwiającej erekcję i wytrysk). Sposób ten uznawany był za lekarstwo lub zabezpieczenie przed chorobami takimi, jak słabość i epilepsja. Z kolei praktyka polegająca na wycinaniu kobietom łechtaczki rozpowszechniona w wiktoriańskiej Anglii (a także w innych rejonach świata) wyrastała z przekonania, że zabieg ten leczy wiele dolegliwości, których - jak przypuszczano -przyczyną jest masturbacja. Różnorodne praktyki polegające na okaleczaniu lub samookaleczaniu są kultywowane do dziś w celu uwolnienia ciała od złych substancji, z myślą o podbudowaniu zdrowia i sił organizmu oraz dla uniknięcia choroby. Częstokroć praktyki te wiążą się z lękiem przed kobiecą krwią menstruacyjną, którą postrzega się jako złośliwą i niebezpieczną. W niektórych plemionach zamieszkujących rejon Papui-Nowej Gwinei przeprowadza się powodujące silne krwawienie okaleczenia nosa, języka i penisa, dzięki któremu, zgodnie z wierzeniami, ciało mężczyzny uwalniane jest od krwi pochodzącej z łona jego matki. Praktykę tę nazywa się „męską menstruacją", co sugeruje, jakoby mężczyźni zazdrościli kobietom ich naturalnego miesięcznego cyklu.